Zachęcamy do przeczytania artykułu Weroniki Kuszyk na temat stosowania klapsów w wychowaniu dzieci, opublikowanego przez portal dzieci są ważne.

"Czym jest z pozoru niewinny klaps? Dla nas – aktem bezsilności, oznaką, że nie potrafimy wytłumaczyć swojemu dziecku, co zrobiło źle. Dowodem na to, że nie mamy już argumentów i cierpliwości, mimo że w konfrontacji z innymi ludźmi potrafimy znieść dużo więcej.

Klaps dla dziecka to upokorzenie demonstracja siły i władzy rodzicielskiej. Po pewnym czasie jedynie budzi gniew i wzmacnia niechęć do rodzica. Przemoc nadaje dziecku fałszywy komunikat i zaburza niezachwianą pewność bycia kochanym. Doświadcza ono bowiem przemocy fizycznej i psychicznej od osoby, przy której powinno czuć się bezpieczne i kochane. Ten dysonans powoduje u niego brak wiary we własne siły, nerwowość, nieufność, co przekłada się na rozmaite lęki i problemy. Wyjaśniając młodemu człowiekowi, dlaczego postąpił źle, dajemy mu szansę, aby zrozumiał sytuację, natomiast klapsem oznajmiamy dziecku tylko tyle, że ma się bać. Bicie nie jest metodą wychowawczą, jest jedynie wyładowaniem emocji rodzica. Klapsem nie wychowujemy dziecka! Czy klaps to przemoc? Stosując kary cielesne, rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że stosują przemoc fizyczną. Nie wolno tego robić, tak jak nie wolno bić współmałżonka. Przyzwolenie na przemoc jest zgubną konsekwencją "niewinnego" klapsa. Dziecko traktuje bicie jako normalny odruch wyładowania emocji i przenosi takie zachowanie na inne osoby – traktując to jako naturalny sposób rozwiązywania problemów. W taki sposób tworzy się spirala przemocy, która może doprowadzić do fatalnych skutków. Konsekwencje kar cielesnych są dla każdego dziecka inne, jedne dzieci w dorosłym życiu będą wspominać klapsy z przekonaniem, że na nie zasłużyły, inne już zawsze będą mieć dystans do rodzica i głęboko skrywany żal.
Klaps to słabość. Czym zawiniło dziecko, że mieliśmy stresujący dzień, że nie potrafimy uporać się z własnymi emocjami? Nasze emocje to "nasz problem", który nie może nas przerosnąć. Jeżeli szybko się denerwujemy i musimy się gdzieś wyładować, niech będzie to siłownia, spacer albo… zmywanie podłogi w domu".

źródło

Autorka tekstu: Weronika Kuszyk. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego, żona i mama. Pisze artykuły do gazety i prowadzi blog z własnymi felietonami. Promuje naturalny tryb życia, wychowania i odżywiania dzieci. Jest entuzjastką długiego karmienia piersią, rodzicielstwa bliskości, co-sleepingu i wszystkiego, co naturalne. Całym sercem popiera rodziny wielodzietne z wyboru, wychowanie bez agresji i budowanie naturalnej odporności.